Mój Michael | recenzja


Chyba każdy z nas słyszał o „Pani Bovary“ Gustawa Flauberta. A kto słyszał o izraelskiej „Pani Bovary“ Amosa Oza? Chyba znacznie mniej osób. Mowa tu o powieści „Mój Michael“. Akcja powieści rozgrywa się w latach powojennych. Główną bohaterką jest Chana, młoda mieszkanka Jerozolimy, która na studiach poznaje Michaela. Chociaż są w sobie zakochani i bardzo szczęśliwi, to od początku czegoś w ich związku brakuje.

Bohaterka uważa, że mąż zbyt wiele czasu poświęca karierze, a ją zaniedbuje. Odsuwa się więc od niego, a pustkę stara się zapełnić po prostu przedmiotami. Nagminnie kupuje wyposażenie domu, małe prezenty dla męża, a także ubrania dla siebie. Rzuciła studia aby urodzić syna, tymczasem mąż pnie się mozolnie po szczeblach kariery. Kiedy dziecko przychodzi na świat, Chana traci całkowicie kontakt z rzeczywistością. Chociaż czas spędza w domu, to i tak mąż zajmuje się takimi sprawami jak opieka nad dzieckiem, czy przygotowywanie posiłków. Bohaterkę zajmują marzenia o lepszym życiu gdzieś w innym miejscu, chciałaby choć na trochę wyjechać z Izraela. Z czasem popada w chorobę, jakąś odmianę histerii. Jest wyczerpana banalnością życia codziennego, chciałaby, żeby w końcu wydarzyło się coś specjalnego, co jednak nigdy się nie wydarzy.

Zdaje się, że nie fabuła jest w tej powieści najważniejsza, a raczej opowieść o samotności, nieprzystosowaniu do realiów. Życie pomimo wszelkich dobrze zapowiadających się znaków, nagle okazuje się być zupełnie czymś innym. Warto zwrócić także uwagę na to, że swoim zachowaniem, domagającym się sporo uwagi od męża, bohaterka niejako burzy przyjęty w ówczesnych domach patriarchat. Interesująca jest także jakby druga narracja – czyli Chana w roli księżniczki, przeżywająca wiele przygód, zawsze w towarzystwie tajemniczych bliźniaków.

Pomimo tego, że temat powieści jest ciężki, a bohaterka może wydawać się nam nieprzyjemna, to język tej książki jest przewspaniały. Nieatakujący, pełen wrażliwości, harmonii. Nie ma się ochoty odrywać ani na moment od tekstu, a lektura jest bardzo przyjemna, klimat może lekko oniryczny. Bardzo polecam tym, którym tematyka bowaryzmu, melancholii jest bliska, a także tym, którzy chcą przy książce się odprężyć. I ta panorama rodzącego się nowego państwa Izrael…

Autor: Karolina Dziekońska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *