Poparzeni Kawą Trzy „Mamy taki dar, po prostu lubią nas i naszą muzykę.”


Pierwsze pytanie jest od naszych czytelników, skąd pomysł na nazwę zespołu?
      .
To proste, Rolling Stones było zajęte, Pink Floyd i Majka Jeżowska też, więc z pomocą wyszukiwarki internetowej, znaleźliśmy najpopularniejsze słowa używane przez Polaków i powstała nazwa „Poparzeni Kawą Trzy”.
.

Wasz zespół składa się z samych dziennikarzy, czy to przypadek czy planowaliście założyć zespół w skład, którego weszliby dziennikarze?

Każde środowisko ma swoją orkiestrę, strażacy, hutnicy, wojsko, a dziennikarze nie mieli, więc… już mają. <śmiech>

W jakich okolicznościach doszło do powstania zespołu?

Odbyło się to dwutorowo, w redakcji RMF FM Marian Hilla, Krzysiek Zasada i Romek Osica w związku z obchodami jakiejś rocznicy postanowili uświetnić je i na bankiecie zagrać covery rosyjskiej grupy Leningrad, co okazało się spektakularnym sukcesem. W tym czasie Wojtek Jagielski i Mariusz Gierszewski w radiu Zet umawiali się na wspólne próby, co też okazało się sukcesem. Następnie przedstawiciele obu stacji spotkali się na korytarzu Sejmu i wymieniając się sensacjami za najważniejszą uznali połączenie sił i chęć wspólnego grania. Podczas jednego z pierwszych koncertów zaprosili do wspólnego muzykowania Jacka Kreta, a później dołączył Krzyś Tomaszewski. Tak powstała grupa siedmiu wspaniałych.

W ubiegłym roku wydaliście swój drugi album „Wezmę Cię”, czy przygotowujecie się do pracy nad kolejnym krążkiem?

Już pora, teksty są, zaczynamy pracować nad muzyką.

Autorem słów do piosenek jest Rafał Bryndal, dlaczego wybór padł właśnie na niego?

Bo jest naszym przyjacielem, myśli w ten sam sposób co my i jest najlepszy!

Koncertujecie nie tylko w Polsce, ale również za granicą, ostatnio graliście w Londynie z okazji 22.finału WOŚP. Czy koncertowanie nie koliduje z waszą pracą?

Nie, bo koncertujemy tylko w weekendy.

Kto jest dla Was muzycznym autorytetem?

Każdy ma swojego ulubionego wykonawcę, idola lub zespól, ale tym, który połączył nas jest Sergey Shnurow z Leningradu.

Jeśli chodzi o Wasze teledyski to sami wymyślacie ich scenariusz?

Do ostatniego „Byłaś dla mnie wszystkim” scenariusz napisał i nakręcił go Piotrek Biedroń, my oczywiście braliśmy w tym czynny udział.

Wasz występ zapowiadali politycy z różnych partii, jak udało Wam się ich do tego przekonać?

Mamy taki dar, po prostu lubią nas i naszą muzykę. <śmiech> Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Małgorzata Kociubowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *