Ruchele wychodzi za mąż | Teatr Żydowski | recenzja


Od 9 stycznia na deskach Teatru Żydowskiego w Warszawie można obejrzeć przedstawienie „Ruchele wychodzi za mąż” według dramatu Savyon Liebrecht oraz w reżyserii Jacka Papisa. Spektakl opowiada uniwersalną historię o pamięci i przebaczeniu, różnicy poglądów, rozpamiętywaniu przeszłości oraz konflikcie pokoleń.    

Na początku poznajemy Szlojme – starca pochodzenia Żydowskiego, który mimo swojego podeszłego wieku ma w sobie dużą ilość energii. Z wielkim entuzjazmem biega po scenie, podśpiewując i nakładając obrus na stół w oczekiwaniu na przybycie swoich dwóch córek – stałej bywalczyni w jego domu Lei oraz dawno już niewidzianej Rucheli.


ruchelewychodzizamazfot-martakusmierz65


Już w pierwszych minutach spektaklu można było zauważyć narastający konflikt pomiędzy dziewczynami. Siostry niespecjalnie za sobą przepadały. Lea nie potrafiła wybaczyć Ruchele, że ta zostawiła swoją rodzinę tylko po to, żeby spełniać się zawodowo za granicą. Zarzucała jej odcięcie się od rodziny i brak zainteresowania ojcem.

Wraz z rozwojem akcji poznajemy cel wizyty Ruchele. Postanowiła odwiedzić rodzinną miejscowość, aby przedstawić bliskim swojego narzeczonego – Arela. Początkowo Szlojme był wniebowzięty nowiną dotyczącą za mąż pójścia swojej córki. Radość i entuzjazm szybko jednak minął. Chłopak przypominał mu kogoś, kto wzbudza w nim przykre wspomnienia. Jego podejrzenia były zresztą zgodne z prawdą. Młodzieniec był potomkiem znienawidzonego kata, który za czasów Auschwitz przyczynił się do zabicia jego rodziny. W tym momencie spokojna i ciepła atmosfera przemija. Ojciec za wszelką cenę chce odwołać ślub. Nie chce pozwolić na to, by jego córka miała cokolwiek do czynienia z rodem oprawców…

Spektakl zapewnił publiczności szereg różnorodnych emocji. Żartobliwe dialogi i docinki słowne z ust Leo nadawały sztuce humorystycznego i zabawnego charakteru. Z kolei przejmująca i pełna smutku opowieść ojca na temat jego wspomnień za czasów pobytu w obozie koncentracyjnym, nadawała całości pewnego rodzaju powagi. Zmusza widza do swoich, własnych przemyśleń.

Na brawa zasługują aktorzy, którzy już od pierwszych minut wzbudzają sympatię w oczach publiczności. Przyznam szczerze, że nie potrafiłbym konkretnie wskazać – kto zagrał lepiej, a kto gorzej. Wszyscy w tym przypadku świetnie się spisali.

Mimo niesamowitej gry aktorskiej, licznych emocji i niebanalnej fabuły – można było zauważyć kilka drobnych niedociągnięć na tle scenografii i rekwizytów, które mnie osobiście dość mocno raziły. Odniosłem wrażenie, że na scenie panował lekki bałagan i chaos, tak jakby aktorzy nie do końca wiedzieli, którędy mają wyjść ze sceny. To jednak nie przeszkadzało w odnalezieniu się w historii opowiadanej w przedstawieniu.

Podsumowując. Sztuka „Ruchele wychodzi za mąż” to spektakl, który zdecydowanie zadowoli zarówno mniej, jak i bardziej wymagających miłośników teatru. Warto już teraz zarezerwować bilety i miło spędzić zimowy wieczór.

 

Autor recenzji: Rafał Buczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *