„Upadłe Anioły” w Och Teatrze | recenzja


„Upadłe Anioły” Noëla Cowarda to komedia napisana w 1925 roku, ciesząca się wielką popularnością. W reżyserii Krystyny Jandy, dwie przyjaciółki, kobiety z wyższych sfer (duet Cielecka i Ostaszewska) dostają pocztówki z informacją, że ich dawny wspólny kochanek przyjechał do Londynu. Choć obie są już zamężne, tak się składa, że ich mężowie (Kalarus, Wierzbicki) wyjechali grać w golfa, więc z miłą chęcią spotkają się z Mauricem Duclos (Tomasz Drabek). Oczekiwanie jest pełne napięcia, niepewności, czarnych scenariuszy („a co jeśli Freda i Williego przygniotło drzewo? tak ich kochałyśmy!”) i sprzeczek.    

W końcu, nie mogąc doczekać się Maurica, przyjaciółki upijają się. Dochodzi między nimi do kłótni, ponieważ Jane twierdzi, że od początku wiedziała, gdzie jest Duclos i udaje się do niego. Komizmu całemu spotkaniu dodawała nowo zatrudniona służąca Saunders, która wszędzie była i wszystko widziała, wprowadzając za każdym razem swoją panią w zażenowanie. Następnego dnia rano kobiety zostają zaskoczonego wcześniejszym powrotem mężów i zdradzają im, że miały kochanków. Sprawę dodatkowo plącze zjawienie się kochanka i próba wybrnięcia z sytuacji.

Na uwagę zasługuje humor, przede wszystkim sytuacyjny („Fred: no, zdejmuj ten fartuszek idziemy. Julia: to nie fartuszek, to taki krój sukienki!”), Wspaniała, przerysowana i komiczna gra aktorów (szczególnie duet Cielecka i Ostaszewska, który kradnie przedstawienie). Ostaszewska jako Jane, pijana Jane, to jest majstersztyk, a Magdalena Cielecka i jej „śpiew” przy fortepianie to przekomiczna scena. Widać komediowy talent obu aktorek, tym większe uznanie dla Magdaleny Cieleckiej, której role kojarzone są raczej z „zimnymi” kobietami. Chyczewska jako pokojówka poradziła sobie bardzo dobrze. Drabek jako Maurice jest świetny i bardzo wiarygodny. Wrażenie robi także bardzo urocza i skoczna muzyka, wspaniałe kostiumy (sukienki, garnitury) oraz fryzury stylizujące na lata 20 XX wieku.


lu_36_800x520

  Źródło: www.ochteatr.com.pl  | fot. Luka Łukasiak

Choć spektakl jest niewątpliwie lekką komedią na wieczór, to jednak humor i gra aktorska są tak genialne, że cała sala wybuchała śmiechem przez cały spektakl. Wielbiciele farsy na pewno powinni wybrać się na ten spektakl do Och-Teatru.

 

Autor  recenzji: Karolina Dziekońska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *